Powoli zwlekasz się z łóżka, zakładasz na swoją piżamę jego bluzę i wdychasz zapach jego perfum. Odwracasz się w kierunku łóżka i zerkasz na jego, uśmiechającą się przez sen, twarz. Ciemne, bujne, krótko ostrzyżone włosy, rozchylone usta, kilkudniowy zarost, idealny męski tors. Ale ty nie zakochałaś się w ciele. Ty zakochałaś się w jego duszy i dobrym sercu, które czuje to samo co ty. Okalasz spojrzeniem jego śpiącą sylwetkę i wychodzisz z sypialni. Znikasz na chwilę w łazience. Myjesz zęby, twarz, czeszesz włosy. Nie chcesz wyglądać jak postrach, lecz nie chcesz żeby widział całkowicie inną osobę od ciebie. Jesteś jego naturalną Dagą, w której się zakochał.
Niewiele myśląc, postanawiasz na śniadanie zrobić jego ulubioną ranną potrawę, którą i twój syn nie pogardzi. Z głowy dobierasz wszystkie składniki by już po 20 minutach wykładać na talerzu kilkanaście naleśników. Stawiasz na stole Nutelle i powidła truskawkowe robione przez twoją mamę, która dzięki nim potrafi przekupić każdego. Cały czas się uśmiechasz i podśpiewujesz pod nosem ulubione piosenki. Nie potrafisz zapanować nad mimowolnym poruszaniem bioder na boki.
- Szkoda, że kiedy jesteśmy sami, jest wieczór i Oliego nie ma w mieszkaniu, tak nie wywijasz swoim tyłkiem - rumienisz się. Głos, dotyk, zapach i ciepło twojego męża, lokalizującego się tuż za tobą, paraliżują cię. Twoje mięśnie się napinają, lecz bynajmniej nie ze strachu, ale z odczuwanej przyjemności przebywania w jego ramionach. - Powiem ci jedno - szepcze ci do ucha. - Fajnie mieć taką żonę, która tak jak ty, reaguje na swojego męża - skrada ci pocałunek i wychodzi z salonu, by obudzić syna.
Po chwili wraca z małym na rękach. Dla niego nie liczy się to, że wasze dziecko jest już duże i nie potrzebuje, żeby je nosić. Lecz ty się nie złościsz na niego. Strasznie cieszysz się, widząc, że obaj są uśmiechnięci od ucha do ucha. Twoje serce raduje się, bo wiesz, jak dawno nie widziałaś takiego obrazka, jak teraz. Dawno nie widziałaś męża i syna tarzających się na dywanie, rzucających się poduszkami z kanapy, śmiejących się tak, że sąsiedzi na pewno ich słyszą. Uśmiechasz się, gdy obaj zajadają się twoimi naleśnikami, przy okazji smarując się na wzajem czekoladą. Tobie też się dostaje. Oli pokrywa czekoladą twój policzek, a Michał soczystym buziakiem doprowadza go do czystości. Bynajmniej obaj tak sądzą, lecz twoje zdanie jest inne.
Obiad jecie w fast foodzie. Zawsze byłaś przeciwna, lecz te dwie pary lazurowych oczu zdziałać potrafią wszystko, a ty nadal nie potrafisz się od nich uodpornić. Patrzący na was ludzie tylko się uśmiechają, bo wreszcie mogą zobaczyć szczęśliwą rodzinę Winiarskich. Po posiłku idziecie na spacer. Oli kroczy przed wami parkowymi alejkami, a wy, trzymając się za ręce, kilka kroków za nim. Co chwilę znikacie w jesiennych liściach, które jeszcze zachowały odrobinę ładnego wyglądu z wczesnej jesieni. Nie patrzysz na to, że wokół są ludzie, że jutro możecie zobaczyć własne zdjęcia w "Fakcie". Ciągniesz Michała za rękę, a po chwili lądujesz w kolorowych liściach razem ze swoimi mężczyznami.
Jesteś na prawdę szczęśliwa, Dagmaro...
~*~*~
I takie to szczęście ma swoje ostatnie przebłyski...
Nie wiem czy mówiłam, ale ta historia jest napisana tak, że na początku było nudno. Teraz też nie gwarantuje, że się spodoba, ale mam jeszcze zwariowane pomysły na tę historię, a niektóre z Was wiedzą nawet jakie po części ;)
Smutno mi trochę, że nie komentujecie, ale rozumiem. ;)
Ale musicie mnie zrozumieć. Rozsyłam około 40 powiadomień, a komentarzy jest około 1/4 :(
Ale musicie mnie zrozumieć. Rozsyłam około 40 powiadomień, a komentarzy jest około 1/4 :(
Miłego weekendu,
Dzuzeppe :*
Ps. Jutro zapraszam na pierwszy rozdział Sobotniej nocy ;)